Hardow R., Alte und neue Grebdenkmäler im Stadt= und Landkreis Stolp, Słupsk, 1930, przeł. W.M.Wachniewski. (fragmenty wstępu)

 

W średniowieczu chowano większość zmarłych w ziemi, prawdopodobnie na w bezpośredniej bliskości kościołów (tj. na dziedzińcach lub podwórcach kościelnych). Pochówku można było dokonać również w samej świątyni, a to w kruchcie, gdy tylko było po temu wystarczająco dużo miejsca. Dlatego też wyobrażenia Sądu Ostatecznego umieszczane są przeważnie nad głównym wejściem do kościoła od zachodu. Każdy chciał, także i po śmierci, znaleźć się możliwie najbliżej Boga, wobec czego z czasem powstało niejako naturalne życzenie wiernych, by zostać pochowanym wewnątrz kościoła i to możliwie najbliżej ołtarza. Znajdowało się tam zwykle sklepione pomieszczenie, w którym chowano wciąż nowych zmarłych, dodając ich zwłoki do tych, które spoczywały tam już wcześniej. Zmarłe osoby świeckie chowano tam jednak tylko wtedy, gdy położyły one jakieś szczególne zasługi dla danego kościoła; pierwszeństwo miały zmarłe osoby duchowne. W miejscu tym można było pochować także kobietę. Jedynie cystersi pod żadnym pozorem nie dopuszczali pochówków kobiet w takim miejscu. Żaden z grobów na kościelnych podwórcach nie był ozdabiany pomnikiem. W środku takiego podwórca znajdował się jeden wielki krzyż, stawiany wszystkim pochowanym na danym podwórcu zmarłym. Miejscami, w których powinniśmy szukać średniowiecznych, ozdobnych pomników, lub raczej tablic nagrobnych są wnętrza kościołów. Osoby, które już za życia przygotowywały sobie miejsca pochówku w kościołach, miały na myśli przedłużenie pamięci o sobie wśród żywych. Dlatego do przygotowania wspomnianych miejsc używano materiałów trwałych, np. kamienia.(...)

Dwie główne formy, jakie przyjmowały miejsca pochówku w kościołach, były to wolno stojące sarkofagi z kamienia, bądź leżące poziomo płyty posadzkowe. W regionie naszym nie mamy przykładów tych pierwszych. Nasze płyty nagrobne leżały raczej w posadzkach kościołów. (...) Pierwsze niemieckie płyty nagrobne (sprzed roku 1050) zawierały jedynie napisy informujące o pochowanej osobie, symboliczny wizerunek i ozdoby ornamentalne. Wyobrażenie osoby pochowanej pojawiać się zaczął dopiero po roku 1050. Był to zupełnie nowy pomysł, pochodzący właśnie z tamtych czasów. Zawsze przedstawiona była cała postać i to nie osoby zmarłej, lecz żyjącej, którą należało wyobrażać sobie, jako stojącą pionowo. Dopiero późne Średniowiecze, a jeszcze bardziej wieki późniejsze – przyniosły ze sobą przedstawienia osób leżących już bez życia, jak to widzimy w naszym Kościele Zamkowym przy epitafium Księżnej Anny de Croy.(...)

Sposoby oddawania ostatniej posługi i ostatniego hołdu zmarłym pozostały, jak to wcześniej ukazaliśmy, niezmienione od czasów gotyku (1250-1450): grób „skrzyniowy“ i płyta nagrobna. Istniała też forma uboczna – tak zwany grób „stołowy“, to jest płyta, spoczywająca na wolno stojących słupkach – lecz nie zyskała ona specjalnego znaczenia ani popularności. Podobną formę pomnika nagrobnego znajdujemy wśród wolno stojących grobów na kościelnych podwórcach i cmentarzach (koło kościoła w Zaleskich).

Wyraźnego odróżnienia od płyty nagrobnej wymaga tzw. epitafium. Greckie to słowo oznacza w zasadzie uroczystą mowę żałobną lub pogrzebową ku czci wojownika poległego za ojczyznę. Dzisiaj słowo to oznacza dla nas odrębną od płyty nagrobnej tablicę, umieszczoną zwykle na ścianie nad wspomnianą płytą oraz bogato ozdobioną rzeźbami lub obrazami. Tematami tych prac są zwykle sceny biblijne lub inne motywy religijne; dochodzą do nich czasem portrety osób zmarłych. Epitafium jako takie pojawia się około 1350 roku, lecz dopiero w wieku piętnastym zyskuje odpowiednie znaczenie. „Jest to forma, w której kręgi mieszczańskie najwcześniej zyskały udział w sztuce wykonywania nagrobków” (Dehio).

Wraz z pojawieniem się epitafiów płyty nagrobne zaczęły powoli zanikać. Posadzki w kościołach nie dawały zbyt wiele miejsca na nowe płyty nagrobne, nawet wtedy, gdy w krypcie daną płytą przykrytej pozostawało jeszcze miejsce na kolejne trumny. W takich przypadkach nie pozostawało nic innego, jak tylko szukać miejsca na upamiętnienie kolejnych zmarłych – oczywiście wewnątrz kościołów, bo na zewnątrz nie znano jeszcze pojedynczych nagrobków – na wewnętrznych ścianach świątyni, możliwie jak najbliżej rzeczywistego miejsca spoczynku zwłok. W świątyniach, w których było sporo miejsca na wpuszczanie płyt w posadzkę, długo jeszcze „królowała“ płyta nagrobna. W powiecie Słupsk w piętnastym i w pierwszej połowie szesnastego wieku epitafiów jeszcze w ogóle nie znano. Siedem znanych mi sztuk pochodzi w komplecie z wieku siedemnastego i przynależy do baroku. Wciąż nie udało się wówczas wygasić zapotrzebowania na zdobione „nagrobki“, a siedemnastowieczni artyści-rzeźbiarze, pracując nad epitafiami, dawali ze siebie wszystko, co najlepsze. Niejeden wiejski kościółek, o świątyniach miejskich już nie wspominając, pełen był takich obiektów. Były one w większości drewniane, więc korniki i czas zrobiły swoje i największa część owych epitafiów padła ich pastwą, a niemało zniszczyły też ręce ludzi. (...)

Okres baroku pozostawił nam po sobie nowy rodzaj pomnika osoby zmarłej – epitafium w Kościele. Również w tym przypadku chodzi o dzieło przede wszystkim sztuki rzeźbiarskiej. Można przy tym powiedzieć, iż od końca wielkiej wojny siedemnastego stulecia aż po połowę kolejnego wieku artyści rzeźbiarze dawali ze siebie na tym polu wszystko to, co najlepsze. Jednak okres ten nie może już „konkurować“ ilością prac i ich nowatorstwem z wcześniejszymi epokami. Pozbawione pomników nagrobnych kościoły pustoszały, zaś co bogatsi stworzyli nowy zwyczaj, polegający na chowaniu zmarłych w kunsztownych sarkofagach, wykonywanych z cyny, mosiądzu czy nawet marmuru. Zaprzestano stawiania zmarłym pomników. Dwa wspaniałe przykłady takich sarkofagów znajdziemy na wschodnim Pomorzu w kaplicy grobowej w miejscowości Krąg w powiecie Sławno. Są to dwa sarkofagi – mosiężny i marmurowy – dwóch hrabiów von Podewils. Warto także wspomnieć doskonałe przykłady sztuki siedemnastego stulecia, a to cynowe sarkofagi księżnych: Elisabeth (zm. 1653) i Hedwig (zm. 1650) w Kościele Mariackim w Darłowie. Równie doskonałym przykładem sztuki baroku jest wykonana z cyny pokrywa trumny pułkownika Daniela von Hebron z roku 1628, znajdująca się w posiadaniu Heimatmuseum w Słupsku. Przykłady ozdobnych trumien wykonanych z innych materiałów nie są w powiecie Stolp znane.

Do starej niczym świat tematyki, obejmującej płyty nagrobne, groby skrzyniowe i epitafia, „coś swojego“ dodał i Barok, a są to pomniki osób zmarłych wystawiane na wolnym powietrzu, czyli nagrobki. Niestety, żaden z wolno stojących nagrobków, wystawionych w powiecie Słupsk w osiemnastym stuleciu, początkowym okresie rzeźby tego rodzaju – nie zachował się do naszych czasów. Za to z dziewiętnastego stulecia przetrwało na podwórcach wiejskich kościółków i cmentarzach całe mnóstwo nagrobków, wykonanych z najróżniejszego materiału. Przede wszystkim był to granit z głazów narzutowych. (...)